Porządki, porządki wokół domu od kilku dni. Wygrabianie trawników, cięcie zeszłorocznych gałęzi i dwa ogniska dla palenia resztek. Otoczenie wygładza się i nabiera właściwego kształtu, który jest dopełnieniem wiosennego słońca i ciepła. Kozy szczęśliwe na pastwisku, Macejko upierdliwie pomaga we wszystkich moich zajęciach, igły świerka Marszałka połyskują na lekkim wietrze, ptaki się nawołują ze wszystkich stron. Wieś cała sprząta i pali wiosenne ogniska.
Na szybki obiad- ugotowana wczoraj kasza i surówka wiosenna z młodziutkiego podagrycznika, ziarnopłonu, roszponki, pączków czarnego bzu z wyzierającymi już listkami i szczypiorku siedmiolatki, przyprawiona czosnkiem roztartym z solą, surowym olejem słonecznikowym i odrobiną domowego octu jabłkowego. Na progu domu.
Prasowanie duszy